profilaktyka
chirurgia
sterylizacja
niepozadana ciaza
pies co sie drapie
pies otyly
zwierzeta nietypowe

Przypadki nietypowe i niezwykłe

W zasadzie każdy przypadek jest nietypowy i wymaga prawie zawsze nietypowego podejścia. Dporawdy sztuka lekarska nie nadarmo nazywa się sztuką - co dzień dzieje się coś całkowicie nietypowego i nie piszą o tym w książkach.

Nie wiem czy najbardziej nietypowy był pies, który zjadł dużą igłę wraz z nitką, która idelnie zasugerowała wszystkie objawy nosówki, myląc najtęższe autorytety weterynaryjne aż do czasu gdy wspomniana igła, nie wyszła koło psiego ucha przez skórę na zewnątrz, wprawiając wszystkich w konsternację.

A może krowa, którą przez 3 dni doktorzy dzielnie leczyli z niestrawności ,aż wreszcie okazało się ,że stojący obok koń po prostu 3 dni temu odgryzł jaj połowę języka nikomu o tym nie powiedział i cichaczem nabijał się z nas!

A może malutki 3 miesięczy spanielek,który połkną stalową kulę (z łożyska od kombajnu) średnicy około 5 cm (nikt nie wie jak to się mu udało?) Wszedł dumnie do lecznicy, postukując brzuszyskiem o podłogę ogromnie z siebie zadowolony !

A może pies co zjadł rajstopy swojej Pani i dopiero po miesiącu całkiem już wychudzony wpadł do nas na opercję ?

Ale jest chyba rzeczywiście jeden zupełnie niesamowity i nietypowy przypadek, który będę pamiętał do końca życia. Jeszcze podczas mojej praktyki u Beskidzie Niskim, kiedyś rano wyjeżdżając w teren zauważyłem pod schodami lecznicy psa foxteriera. Zadekował się tam i nie dał się wyprosić. Pomyslałem, że pewnie się zgubił, posiedzi troche i pójdzie dalej. Pojechałem w teren. Po powrocie, po kilku godzinach, pies nadal siedział pod lecznicą. Rozpoczęły się przyjęcia popołudniowe. Pies poczekał do ostatniego pacjenta, po czym sam wszedł do naszej lecznicy, ukłonił się pięknie, położył na boku, podniósł przednią łapę i pokazał nam ranę postrzałową prawdopodobnie po kuli myśliwskiej. Więc mówimy do niego - wskakuj na stół to zrobimy operację i oczyścimy ranę. Pies wlazł na stół, grzecznie sam się położył i cierpliwie zniósł dość bolesny zabieg. Nie skarżył się ani trochę. Po opracowniu i zabezpieczeniu rany, oraz po podaniu leków zeskoczył ze stołu, z gracją szurnął tylną łapą, ponownie się ukłonił i pobiegł w swoją stronę. Trwaliśmy oczarowani, w bezruchu, dobre kilka minut. Wypytywanie wszystkich wokół nic nie dało. Nigdy nie dowiedzieliśmy się czyj to był pies Nigdy też potem nie spotkaliśmy go w naszym terenie. I tyle !

powrót

     
   
 
 
 
Wszelkie Prawa Zastrzeżone Czaplinek 2002/12